sobota, 31 stycznia 2015

12 ) Zazdrosny  
- Zaraz sprawdzę i wrócę za chwileczkę . Poczekaj .- Wtedy wybiegł z domku . Wrócił po jakichś pięciu minutach z …..Zackiem
- Widziałem jak się wywalił biegnąć na werandę u ciebie w domu . Kiedy go wołałem uciekał . Złapałem go . Proszę  - Powiedziawszy to Nico położył się na moim łóżku i odpoczywał
- Przyjacielu co ty robiłeś ?Przecież miałeś na mnie czekać nad jeziorem .
- Ja ci dam przyjaciela wszystko słyszałem . Zwykły kolega nie musisz być zazdrosny . Byłem głupi i ślepy . Myślałem że mogę ci ufać , a ty mi nawet nie powiedziałaś, że masz chłopaka . Ja ja cie ... Ja myślałem że ja i ty.. – mówiąc to miał łzy w oczach 
- Zack – Złapałam go za rękaw , ale on szarpnął się
- Zostaw mnie ! – Krzyczał
Weź się zamknij dobrze.  Jeśli myślałeś , że jej może się podobać ktoś taki jak ty to się grubo myliłeś  – Powiedział Nico
- Ty się nie odzywaj Gnido . Leno sama sobie ćwicz
- Coś ty powiedział !!! Spadaj stąd i zostaw moją dziewczynę w spokoju , albo to ja cię dorwe . Lena i tak radzi sobie lepiej od ciebie . -Zack w furii wyszedł z domku , a ja wiedziałam , że mi tego nie wybaczy . Lubiłam go , ale nie wiedziałam że mu się podobam . Fakt Nico był za surowy ,ale może dzięki temu będzie wszystko lepsze.
                    Następne dni minęły mi miło i w sympatycznej atmosferze . W pierwszy jesieni kiedy większość obozowiczów jest w szkole jak zawsze wieczorem rozpoczęła się gra o sztandar . Jak zawsze Ares vs Ateny . Mój domek był sprzymierzeńcem Ateny , tak jak Demeter . Granicą jest rzeka przedzielająca las na dwie części . Chodzi o to by zabrać sztandar wroga i przenieść go na swoją stronę . Kiedy dzieci Ateny walczyły w lesie , Demeter pilnowała, a ja z moimi grupowymi ruszyłam po sztandar .Moi bracia zajęli się pilnującymi , a  ja wzniosłam się na skrzydłach , zabrałam chorągiew i pędziłam w stronę rzeki  .  Widziałam już granice kiedy  poczułam , że ktoś ciągnie mnie za nogi . To byli synowie Aresa , aż pięciu , a ja byłam sama . Im bardziej się wznosiłam tym bardziej oni próbowali mnie ściągnąć.  Doszedł do nich Zack
- Puszczajcie ! Zack pomóż mi proszę– krzyczałam  , ale on nic nie odpowiedział . Oparł się o drzewo i przyglądał się zdarzeniu
- A bo co ptaszek nam odfrunie hahahaha . Akurat  my cię niezbyt lubimy
- Macie dziesięć sekund , albo pożałujecie . 1,2,3,- pojedyncze pióra zaczęły lśnić kiedy to zaczęli oblewać mnie wodą .
- Co wy yhy yhy yhy  robicie ? – ksztusiłam się
- Ostudzamy twój zapał . Złociutka hahaha . – Wtedy zleciałam na ziemię . – Ptaszyna spadła haha.
- yhy yhy Nie musze latać by was pokonać.– Zaczęłam strzelać gradem strzał. Ale i tak kaszel nie ustępywał.- Jak wam się ejjj - Zarzucili na mnie sznur , więc nie mogłam ruszyć rękami .
- Co wy to nie fair ! Słyszeliście o takim słowie .
- A czy to , że nasz grupowy zaniedbuje obowiązki dla ciebie to jest fair . Źle na niego działasz , kiedyś był inny .
- Tak i trzy lata mi będziesz wypominał . Ivan czy mógłbyś mnie zostawić. Wiesz że jak Nico się dowie to będzie po tobie

-Powiesz mu a następnym razem to obetniemy ci te piórka Kaczuszko . Chyba że hahaha będziesz grzeczna . Zack masz jej coś do powiedzenia
11 ) Z Aresem u boku
Po naszym powrocie do obozu zostały dwa tygodnie do zakończenia lata. Okazało się , że Zack tak samo jak ja dostał skrzydła . Moja bluzka i skrzydła złote , jego ciemno granatowe . Różnią się tym , że moje jak tego chce świecą się słonecznym blaskiem .  Trzy razy w tygodniu ćwiczymy razem latanie i idzie nam przyzwoicie .
W tym roku dom Aresa przygotowywał wisiorki .Dostaje się je na zakończenie lata , przeżycie kolejnego roku . Mój naszyjnik na wisiorki był najdłuższy , gdyż w tym  roku dostaje swój jedenasty . Jak zawsze przyjęłam go z dumą , ale dzisiaj szczególnie . Na nich maluje się najważniejsze wydarzenia w tym roku . Dzisiejszy był w połowie złoty , w połowie srebrny , przedzielony napisem GIGANT , w kierunku którego kierowane były strzały . Bardzo mi się podobał .
Dzisiejszego wieczora Obóz opuszcza większość herosów , zostają tylko całoroczni , do których się zaliczam . Jak co roku pomagałam się pakować najmłodszym moim podgrupowym i nosić im bagaże , tak samo jak dzieciom Afrodyty . Wiecie noszenie ciężkich rzeczy męczy i można złamać paznokieć hahaha . Zack został w obozie jako całoroczny co niewiele wszystkich zdziwiło . Cieszyłam się ,że poniekąd osoba która uratowała mi życie i z którą wiele przeszłam zostaje blisko i możemy być w kontakcie .  Ten rok pełen niebezpieczeństw i emocji okazał się bardzo dobry .   
Jak mówiłam z Zackiem trzy  razy w tygodniu ćwiczymy latanie od godziny szesnastej i tak do dziewiętnastej czasem dwudziestej . Ale tym razem poprosił mnie o przesunięcie o godzinę wcześniej trening . Zgodziłam się , ale na następny dzień o tym zapomniałam . Jak jestem głupia. Masakra! Po objedzie poszłam do domku zająć się swoimi sprawami . Przyszedł do mnie Nico Jackson syn Aresa i mój chłopak . On jest w tym samym wieku , tylko trafił tu jak miał 10 lat  . W tym roku będziemy już świętować naszą czwartą rocznicę . Nico jest wysportowany , silny ,waleczny , przystojny, mocno zbudowany, odważny i romantyczny . Ma czarne włosy , czerwone oczy , tak jak swój ojciec często ubiera się w kolory wojenne. Wszystkie dzieciaki z mojego domku zawsze wychodzą do drugiego pokoju gdy on przychodzi . Na początku go nie znosili , ale można było się przyzwyczaić .
- Co tam u ciebie słoneczko ?- powiedział stojąc w drzwiach
- Nico ! Miło że wpadłeś .
- Wybierałaś się gdzieś ?
- Tak na trening latania . Jestem już dziesięć po czwartej , ale ciebie nie odeśle . Zack poczeka  - Nico usiadł na łóżku i oparł się o ścianę .
- Choć do mnie. Za chwilę przygotujesz się na trening –zaczęliśmy się śmiać Podeszłam do niego i położyłam się obok , opierając się o niego . Przegadaliśmy pół godziny .
- Nie podoba mi się , że tak dużo spędzasz czasu z tym tym Zackiem .Od kąd masz skrzydła zaniedbujesz mnie słońce . Wolne chwile spędzasz z nim nie podoba mi się to .
- Nie musisz być zazdrosny o niego . To tylko zwykły kolega ogniu ty mój . – Pocałowałam go , ale nagle usłyszałam skrzyp drzwi i trzask . - Co to było?

sobota, 24 stycznia 2015

10) U Bogów

Tego wieczoru tata podwiózł nas do Obozu , w którym zostaliśmy hucznie przywitani . Kiedy skończyłam opowiadać całą dziwną historie obozowicze zaczęli się nabijać z Giganta , jego pomysłów i planów .  Teraz jak o tym myślę to rzeczywiście był z niego kawał durnia . Wieczór  spędziłam z Zackiem na plaży. Było naprawdę cudownie i gdyby nie to , że mogłam zginąć to w sumie całkiem miły dzień . Rozmawialiśmy o jego życiu w sierocińcu , o tym że jest jedynym synem Zeusa . Potem  o mnie , mojej mamie , życiu obozowym . I rozmawialiśmy tak do ok północy , mimo iż cisza nocna i przymusowe nie wychodzenie z domków jest od 22 Chejron pozwolił nam siedzieć ile chcemy. Nigdy nie sądziłabym , że syn Zeusa może być taki miły , rozsądny …..  Co tu dużo mówić ogólnie boski . Rankiem wybraliśmy się na Olimp  w spawie ostatnich zdarzeń. Kiedy go zobaczyłam był jeszcze piękniejszy niż wcześniej , może to dlatego że wchodziłam tam z bogiem . Tata idąc zachwycał się każdą boginką co niekoniecznie było fajne w stosunku do mnie , ale zabawne hahah. Wchodząc na sale tronową widziało się ok 15 m Bogów na swoich równie dużych  . Tata zajął swoje miejsce, a cała nasza czwórka stanęła na przeciwko tronów 
-  Zaczynamy obrady – powiedział pan niebios – Porwano Aresa , czworo herosów , jednego usiłowano zabić . I to wszystko z zemsty Giganta .
- Tak panie . – powiedziałam
- A może opowiesz nam całą historie
Zrobiłam co kazał Zeus , a kiedy  skończyłam wszyscy byli pełni podziwu  - A więc tak to sobie ubzdurał , ale widzę że żyjesz i już masz się dobrze
- Tak panie Zeusie . To dzięki zdolnością medycznym Taty
-  Apollinie Na przyszłość upewniaj się , że zabiłeś wszystkich . To tyczy się wszystkich , ciebie Artemido tym bardziej . A co zrobimy z tą czwórką  Hmmmm
Synu Hermesa Olivierze ! Twa zasługi wynagrodzi ci twój ojciec odpowiednio. Z tego co mi mówił nawet minimalnie ci zazdroszczę  haha
- Dziękuję panie – ukłonił się Zeusowi i usiadł pod tronem Hermesa
- Synu Hefajstosa Bradzie ! Podobno wykuwałeś piękne i wytrzymałe włócznie. Jeśli masz ochotę możesz pomagać tacie . O ile się zgodzi .
- Naprawdę mogę ! Dziękuje .
- Synu mój Zacku !. Jestem z ciebie bardzo dumny . Mimo braku ćwiczeń i pewności siebie uratowałeś Lenę . Dla ciebie w podziękowaniu mam niespodziankę , z tego co wiem jutro  mas urodziny wiec jeśli pozwolisz ,  wręczę ci go wtedy  No i wreszcie ty córko Apolla Leno ! Wielka odwaga , spokój , opanowanie i chart ducha . Byłaś gotowa zginąć dla taty . Twój prezent jest z połączenia moich i Apolla sił , no i Hefajstosa . Proszę oto piękne złote , świecące niczym słońce skrzydła . Wystarczy żebyś zawsze miała tą bluzkę na sobie . Załóż !  – kiedy ubrałam złotą koszulkę , i tak lekką iż nie było jej czuć na siebie i skoczyłam w górę otworzyły się rzeczywiście , ale ja od razu spadłam
- Bardzo dziękuje za prezent . Musze poćwiczyć  - ukłoniłam się i mrugnęłam do taty , a on odwzajemnił spojrzenie
- Drogi Aresie co ja mam z tobą zrobić
- Zeusie nie karz go to wspaniały, odważny , inteligentny  Bóg  . Tylko miał pecha . Pomógł nam na końcu ze stworami –powiedziałam -
- Dziękuje Leno . Miło mi słyszeć , a zwłaszcza z twoich ust. Nie dziwie się  , że moi chłopcy cię tak lubią . I wiele osób mogło by os ciebie wziąć przykład
- To nie twoja wina , że jesteś wredny i przy tobie sam się chcesz zabić . Taki jesteś i za to cię wszyscy lubią . Szczerość do bólu jest w tobie jedną z największych zalet
- Lena – powiedział tata – Nie przesadzasz czasem . To Ares haha – popatrzyli na siebie wrogo

      -Koniec gadania. Herosi do Obozu . Zebranie zakończone

----------------------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------
;) ;) ;) 
9 ) Ratujemy się nawzajem 
Obudziłam się rano w złotym pałacu taty , który siedział obok mnie.
- Tata ?
- Lena ! Już dobrze odpoczywaj dziecko . Zużyłaś całą swoją energie . Znalazłem cię ledwo żywą leżącą w dziurze w ziemi którą zrobiłaś spadając z nieba . Potwory uciekły .
- A co zz z Bradem
- Kim ?
- Ttt tato gdzie on jest
- Nwm córko . Jak cię znalazłem byłaś sama, i kilka potworów uciekało
- Nie on. A Zack i Olivier ?
- Oboje żyją . Byli na olimpie obaj poturbowani , posiniaczeni ledwo żywi , powiedzieli nam co i jak . Bali się o was , a zwłaszcza Zack . Są w Obozie , zobaczycie się wkrótce
-  Super ! Ale co z Gigantem on ,on mówił …..
- Ciiii musisz teraz odpocząć , jesteś słaba . Musisz wrócić do formy . Jestem z ciebie bardzo dumny .
Cieszyłam się z jego słów i chciałam być zawsze blisko niego . Wkrótce zasnęłam! Przebudziłam się dopiero następnego ranka .  Kiedy wstałam zauważyłam iż Apollo wysyła kogoś by leciał wraz ze słońcem , bo on ma teraz ważniejsze sprawy na głowie . Pierwszy raz widziałam go wściekłego i nie chętnie go znów tak zobaczę .
- Co się stało ? Wszystko dobrze tato?
- Nie nic . Znaczy – po tych słowach zaprowadził mnie do pokoju i zaczął mówić znowu – Otis wie , że uciekłaś i wie , że jesteś ze mną
- No i  co z tego ???
- Nie przerywaj dobrze !  To poważna sprawa – potaknęłam głową , a jego dalsze słowa mi się nie spodobały – Ares przez cały czas twojego porwania nie odzywał się i nie dawał znaków życia . Okazało się , że go też pojmano . Gigant proponuje zamianę za niego bo inaczej wrzuci go do Tartaru . A Brada zabije . Jemu w siora w no kogo zabije . Byle zniszczyć z zamieszaniem
- Ja nie mogę ! Rzeczywiście mówił , że ma Aresa, ale . Ale na kogo ?
- Nas. Wymiana przy wejściu do Tartaru . Odda ich, a tego samego dnia ma cię stracić i ja mam być przy tym – kiedy skończył mówić rozpłakał się
- Tato nic się nie dzieje .– nigdy tak jeszcze nie skłamałam – coś się wymyśli . A co z tobą – patrząc na niego , ujrzałam boskie oczy w strachu  - Jeszcze nie wiem co aleeee. Mam plan Tata . Przeżyjemy zobaczysz . Wszyscy  ,on zginie mogę się założyć  – Opowiedziałam mu co wymyśliłam , a on niechętnie się zgodził i powiedział reszcie Bogów nasz plan .
W skrócie : Po wymianie odliczamy do 5 i strzelamy strzałami we wszystkie strony .Tata daje miecz Aresowi  Po prostu zabijamy  wszystkie potwory . Idziemy do giganta i go tek samo  pokonamy. Krótkie, z sensem łatwe do zapamiętania .
Po południu stałam razem z tatą i pełnią obaw czekaliśmy na Łaskawe , Ogry piekielne i  resztę  . Otis podobno, czuje się coraz gorzej . Dobrze mu tak ! W pewnej chwili ujrzałam Aresa i stwory prowadzące go i Brada
- Naprawde dałeś się znowu złapać ?- nie omieszkał mu tego wypomnieć Apollo
- Jak chcesz to następnym razem ty bedziesz przynętą
- Dość do rzeczy . Zamiana . Aż sama nie wierze , że to robię.  Aresa na takie nic
- Cooooo – wzburzył się tata – Naj przystojniesza postać świata tu stoi i ty mówisz takie nic .  No wiesz co …-  Łaskawa mu przerwała , ale on był dalej pełen obrazy
- Witaj ponownie . Jak widzisz jestem sama . Czyja to sprawka- powiedziała ostatnia Łaskawa
- Moja ? – Odpowiedziałam jej
- Tak !!! A teraz za to wreszcie zapłacisz – Zrobiła rzecz której się nie spodziewałam . Poszła ze mną na samiutki koniec , tak że za nami był tylko gesty las . Przyłożyła mi szpony do twarzy . Nie mogłam drgnąć bo bym się zabiła -  Mogą zginąć wszyscy moi ludzie , ale ty z tond żywa nie wyj ..
- Nie przyszedłem za późno – powiedział Zack , wyciągając swój sztylet z pleców Łaskawej , która właśnie się rozproszyła-  pierwszy raz cieszyłam się tak na jego widok . Uratował mi życie
- Mało brakowałoAtakkkk – Krzykłam , a wtedy ja z tatą zaczęliśmy strzelać z łuków . Czyli  mój plan nie był do końca dobry , ale ostatnia część czyli zabijanie było  takie jak zaplanowałam. Kiedy wszystkie stwory poległy zaprowadziłam wraz z Zackiem tatę i Aresa do Giganta , który I tak już prawie nie żył . Bóg wojny wbił mu w brzuch swój sztylet .
- Teraz to już nie żyjesz . Glizdo piekielna

- Pierwszy  raz się z tobą zgadzam – odrzekł tata z uśmiechem na ustach

sobota, 17 stycznia 2015


8) Uciekamy
Z Bradem widywałam się tylko na posiłkach . Oboje wyglądaliśmy okropnie po jednej nocy wśród stworów . On miał odmrożone  ręce , senne i zmęczone oczy, poszarpane ubranie i poranione ciało . Ja miałam porozrywane ubranie , pełno śladów szpon Łaskawych i pełno siniaków ,, z rzutu herosem na odległość ‘’.
- Uciekamy ?
- Ale jak , czym ? Jak się dowiedzą to nas zabiją ! Zdurniałaś ?
- Mam kawałek pazura Łaskawej nim otworzymy bramę i też zamkniemy . Mam doskonałą orientacje w terenie , nektar , ambrozje , łuk i strzały . Poradzimy sobie . Jak nie spróbujemy to się nie dowiemy . Słońce w najwyższym stanie jest w południe wiec tata nas zobaczy . – Mówiłam z takim przekonaniem że sama zaczęłam wierzyć że to się uda
- Dobra wchodzę w to . Mamy jakieś trzy może  cztery godziny
- To szykujmy się . Za dwie godziny tutaj . Bogowie niech się nam uda- przytuliliśmy się mocno – Damy rade  
Po tych słowach rozeszliśmy się . Wchodząc do ,,domu ‘’ widziałam zdenerwowane  stwory . Oczywiście  Łaskawe musiały się wyszaleć a na kim ? NA MNIE !!! Jakby nie to że musiałam żyć do wieczora na pewno by mnie zabiły. Rzucały mną z jakiś 3 metrów na ziemię i bawiły się tym znakomicie . Po jakimś czasie śmiejąc się wyleciały . Posiniaczona , obolała , pocięta i całkowicie bez sił sprawdziłam czy zabrałam potrzebne rzeczy . Pełna obaw wyszłam na spotkanie za Bradem .
Gotowy ?
- Jestem cały obsrany ze strachu ! To wystarczy za odpowiedz
- Znaczy gotowy ! Idziemy mam pazur – wyjęłam go z kieszeni i przecięłam szybko bramę i byliśmy wolni , Zamknęłam je i wyrzuciłam pazur jak najdalej mogłam . Zaczęliśmy biec i po kilkunastu metrach zaskoczyła nas woda. Pomyśleliśmy o wszystkim tylko nie o wodzie .
- Co robimy ?
- Płyniemy  , choć szybko
- Ja, ja ,ja  nie umiem . – mówiąc to zrobił się cały czerwony
- Dasz rade
Pomogłam mu przepłynąć te 120 m . To były najcięższe dosłownie ciężkie 120 m . Brad jest chłopakiem o ciemno czerwonych oczach , włosach czarnych w całkowitym nieładzie . Zbudowany jest potężnie , ubrany na czarno , na bluzce miał zbroje , ręce wielkie ale mogę zrobić dosłownie wszystko.  Po wyjściu z wody prawie od razu moje ubranie wyschło .Ale ja musiałam chwile odsapnąć . Biegliśmy na Północ ale i lekko  skręcając na Wschód . Cały czas był las , las , las, las  . Kiedy wybiegliśmy prawie bez sił na łąkę widziałam słońce w tak pięknym świetle , że zaczęłam być dumna iż mogę patrzeć na nie patrzeć . Tą zdolność maja tylko dzieci Apolla , gdyż inni herosi jak i śmiertelnicy nie mogą na nie spojrzeć ,  jak sami dobrze wiecie . Zaczęłam się modlić do taty . Nic to nie dawało . Nagle usłyszeliśmy ciche kszyki , ale były coraz głośniejsze
- Znaleźli nas !!!!! Szybko Lena !!!
Skupiłam całą swoją moc słońca , chciałam ją wyciągnąć na powierzchnie , wydobyć z siebie . Udało się aż za dobrze . Nagle zaczęłam świecić jasnym promieniem i ujrzałam jak potwory docierają do nas , ale odwracają oczy , tak jak Brad . Lśniłam niczym słońce i wznosiłam się coraz wyżej i wyżej . Uwidziałam na niebie mocniejsze światło w oddali  . To był tata , zauważył mnie , ale i tak był jeszcze daleko i to bardzo . Na ziemi Łaskawe i Ogry oraz cała banda z paskudni.pl szła powoli do Brada cały czas patrząc na ziemie .  Wyjęłam swój łuk i zaczęłam strzelać we  wszystko co się ruszało , no oprócz herosa . Po paru minutach zemdlałam i spadłam na ziemie z wielką siłą. Podeszła do mnie Łaskawa  i powiedział
- Teraz zobaczysz , za ucieczkę i tą zabawę srogo zapłacisz . Twój kolega też
- To ty zapłacisz -  powiedziałam ledwo żyjąc i strzeliłam w nią strzałom. Później pamiętam tylko jak się rozpływała w powietrzu . 

----------------------------------
Będę dodawać dwa rozdziały , bo wiem iż to całe opowiadanie jest nieciekawe i mało opisowe .Chce je szybko skończyć . Za ok. trzy tygodnie będzie zakończenie.  


 Szykuje dla was coś niezwykłego , ciekawszego z wolniejszą akcją . Powiem tylko że będzie miłość i wampiry !!!



7)  Osłabienie
Widać było , że szykuje  się bitwa . Potwory szykowały się szybko i sprawnie . Kiedy wychodziły przez bramę na która wcześniej nie zwróciłam nawet uwagi zobaczyłam , że po jej drugiej stronie jest woda pełno wody . Kiedy ostatni stwór wyszedł Harpia przecięła bramę pazurem i zanikła . Jakby tam nie było nic po prostu ściana. Byliśmy w zamaskowanym terytorium  nie do znalezienia. Po całym ciężkim dniu , wieczorkiem powróciła niekompletna banda stworów . Niestety Łaskawe wróciły w komplecie .Nie było połowy potworów  BOGOM NIECH BĘDĄ DZIENKI .  Po ogarnięciu sytuacji zostaliśmy zabrani do giganta
-  Jak się macie – powiedział dumnie i zakaszlał
- Lepiej od ciebie , to z pewnością – rzekł oczywiście Olivier
     - To się zmieni . Zabrać syna Zeusa i wypuścić wiecie gdzie .A i możecie się troszkę zabawić  haha- Łaskawa podeszła do Zacka  i chciała go chwycić ale on podszedł do mnie
- Leno uratuje cię i chłopaków zobaczysz ! Zrobię co się da ! Nie zawiodę  Cię – po tych słowach przytulił mnie mocno . Ale musiał już iść. Teraz już wszystko się zmieni na gorsze.
-  A teraz Olivier jak się z tatą gadało . Zabrać go razem z synem Zeusa. I pokażcie mu co robimy z takimi gadatliwymi herosami
- To moja sprawa ja mu kazałam . Zostawcie go w spokoju
- No to co on wykonał i on kare poniesie ! Rozumiesz !!!!!!!  Jego decyzja jak zginie .
- Nieee . Zostawcie mnie – krzyczał jak go zabierali , a ja nie mogłam nic zrobić
- A teraz Brad . Cyklopy się tobą z chęcią zajmą i odpłacą za wcześniejsze twe wybryki  .Jestem gigantem ale nie chciał bym być teraz na twoim miejscu.- patrząc na niego widziałam oczy wielkie jak mandarynki z przerażenia-    I została na Heroska. Dowódca bandy . Wiesz że to przez ciebie będą cierpieć . Jak się z tym czujesz
- Zamknij się . Przestań – krzyczałam na niego , nie chcąc do siebie dopuścić tego co mówił
- To prawda i nic już nie zmienisz  . Ty idziesz do – wskazał palcem na Łaskawe które zaczęły się cieszyć - Kochane ona z wami zamieszka , w najciemniejszym zakątku jakie znajdziecie . No i już możecie zacząć zabawę. Ale chce ją żywą tutaj jutro wieczorem - Mówiąc to do Łaskawych patrzył  się na mnie jakby miał mnie widzieć po  raz ostatni
- Nieeeeeeeeeee – krzyczałam , ale to nic nie dało
    





sobota, 10 stycznia 2015

Sorry że tak późno


--------------------------------------------------------------------------------------------------------

6) Telepatyczna pomoc
Tego dnia nic oprócz pogaduszek nie robiliśmy . Staraliśmy się też podsłuchać plany wroga. Nic to nie dawało gdyż nikt nie zbliżał się do nas , oprócz Harpi i Eryni . Reszta miała trudności , chęci , nawet wielkie zabicia nas przy byle okazji . To był nasz jedyny plus mogliśmy ich wkurzać , a oni na razie nie mogli palcem ruszyć hahahah. Kiedy się śmialiśmy z wygłupów syna Hefajstosa propos Cyklopów w kuźni nagle usłyszeliśmy wredny , naprawdę wredny śmiech . Ucichliśmy i podeszliśmy cichutko pod drzwi i tam usłyszeliśmy glos Łaskawych wszystkich trzech
- Jeszcze jeden dzień i wreszcie będziemy mogły zabić półbogów
- Masz racje siostrzyczko . Jutro Obóz a dwa dni później zajmiemy się tą małą .
- Już szykuje na nią szpony hahahah
Głosy cichły , gdyż Łaskawe odchodziły .
- Niedobrze – powiedziałam
- I to bardzo . Skończyła się nasza zabawa
- Dokładnie Olivier . Musimy zacząć działać . A może skontaktujemy się z kimś
- Z kim niby i jak – odparł Zack
- Jak to się yyyy połączenie telepatyczne. Carter połącz się z ojcem i przekaż mu plany giganta i napad na obóz niech się bronią . Hermes nam pomoże .
- Pomysł sam w sobie dobry , ale pomyślałaś o nim ? Co będzie jak się dowiedzą ? Zabiją go  – Wykrzykiwał Brad
- To jedyna szansa ,a jak się dowiedzą biorę wszystko na siebie mi póki co nic nie zrobią. Olivier zrobisz to dla mnie
- Zrobię to tylko dla ciebie . Ale mam nadzieje , że po tych słowach twój chłopak mnie nie zabije
- Jak się nie dowie hahaahhaha
- Tak jest szefie
Następnego ranka obudziłam  się i pierwsze co zrobiłam to przebudziłam resztę . Olivier powiedział nam , że przekazał ojcu wiadomość , ale nie czekał na odpowiedz .
- To trwało bo za długo i mogło by to nas zdradzić 

- Dziękuje i tak .Obóz bezpieczny wiec też pora pomyśleć o naszym życiu.  Co my dla siebie zrobimy .  





----------------------------------------------------------------------------
Wiem moje opowiadanie jest do dupy. Ale może następne wyjdzie lepiej .

Dziękuje wszystkim którzy czytają to dziwactwo