Cześć wszystkim . Jestem Kristien
White lat 18 . Dużo osób mówi mi Kris. Patrząc z punktu widzenia ludzi jestem
zwyczajną dziewczyną o ciemno brązowych włosach i czerwonych oczach . Mam 176cm
wzrostu i jestem wysportowana, narwana , chaotyczna i popyrtana ( chociaż jak
chce to potrafię miła i łagodna ) trochę nadpobudliwa , lubiąca bijatyki , w
których zawsze zwycięża ( nawet z chłopakami ) . Lubię biegać iiiii bawić się
bronią . Noże , sierpy , młoty itp. Może od razu wyjaśnię sprawę. Jestem
herosem , poprawnie politycznie półbogiem . Mieszkałam jak wszyscy uznani w
Ameryce , obozie herosów. Jest to jedyne bezpieczne miejsce dla takich jak ja
,, mieszańców’’ , położone na wzgórzu Long Island w Nowym Yorku. Teraz moim
domem jest okropna szkoła z internatem w Rosji. Jak tu trafiłam ? Co tu robię ?
Zacznę od początku . Moja mama to silna , brunetka o brązowych oczach .
Mieszkałyśmy w Bostonie. Tam też uczęszczałam do szkoły . ( Dodam przy okazji
iż co roku jestem w innej szkole. To ze względu na ADHD herosów. Albo mamy
okropne zachowanie , albo wysadzimy szkołę , podpalimy lub zrujnujemy . Zdarza
się też ciężkie pobicia i uszczerbki na zdrowiu innych uczniów. Wolę nie
opowiadać jakie ,, wybryki ‘’ ja miałam na swoim koncie ) O swoim prawdziwym
pochodzeniu dowiedziałam się w swoje 10 urodziny 25 Kwietnia . Mama postanowiła
że w wakacje pojadę tam i wrócę przed wrześniem . I tak też się stało. Obóz
zawsze mnie zachwycał. Uczymy się tu walki z potworami ciemności które nas
wyczuwają i chcą nas zabić . Jeśli szczęście jest po naszej stronie to nie
znikają na zawsze jedynie rozsypują się , a ich części wracają do podziemi i po
jakimś czasie odradzają się na nowo . Tu nas uczą ich rozpoznawać i pokonywać
choć na chwile. Jest to jedyne miejsce gdzie jesteśmy bezpieczni . Otacza go
magiczna granica , przez którą przejdą jedynie herosi, Bogowie itp. Tylko
śmiertelnicy i potwory nie mają tu wstępu. Jeszcze wam nie powiedziałam kim
jest mój boski rodzić . Już to nadrabiam . Jestem córką Aresa , Boga wojny. Uwielbiającego bitwy ,
walki , pojedynki. Stąd to umiłowanie bójkami i bronią haha . Od taty mam cztery rzeczy które są dla mnie naprawdę cenne i mam do
nich wielki sentyment. Mam dwie Greckie piękne togi . Obie można powiedzieć ,,
rosną wraz ze mną „ i są kremowe z krwisto czerwonymi dodatkami pięknie
dekorowane . Pierwszą z dnia uznania, druga zaś na moje 15 urodziny . Dostałam
również w dniu mianowania grupową z rąk taty miecz . Półmetrowy , idealnie
wyważony z wyrytym imieniem moim z jednej strony i taty z drugiej. Kolejny prezent w dniu wyjazdu do Rosji. Jest to tarcza z twarzą dzika o promieniu 0,5 metra. Miałam
bronić nią mamę i siebie .
sobota, 14 lutego 2015
sobota, 7 lutego 2015
EPILOG
Wszystko można by rzec skończyło się dobrze . Misja się udała
znakomicie , Zack się opamiętał i wrócił do nas . Znaleźli go w Tartarze jak
rozmawiał sobie z Persefoną . Podobno nie chciała go oddać haha. Zdjął ze mnie
zakaz , za co tata nie omieszkał mu wypomnieć . Ivan się poświęcił w Królestwie
Hadesa ( jest pod Las Vegas ). Zack chodzi z Marry i są bardzo szczęśliwi .
Wyjaśniliśmy sobie wszystko , nie wybaczył mi nadal wszystkiego , ale już nie jest pełen zemsty. Nie gada ze
mną i Nico ale kiedyś mu złość przejdzie. Nico na jego szczęście wrócił. Planujemy razem swoją przyszłość. Jak
skończymy obóz to może razem zamieszkamy . Mam nadzieję że tak . Tyle ,że przed
nami jeszcze parę lat niebezpieczeństwa i potworów.
A ty jak spędzasz swe
chwile ?
----------------------------------------------------
Dziękuję za czytanie tego opowiadanie. Było krótkie , mało spójne z dużą ilością błędów. Ale jakoś najgorzej nie było . Więc zapraszam za tydzień z Kris .
Jeszcze raz dziękuje za słowa które motywują Zaczarowaną i Julkę !!!!!!!
14) Nie jedź
Tydzień później Chejron zwołał naradę grupowych ( w czasie
nieobecności grupowych poza wakacjami wybierano nowych na czas powrotu ) . Nie
lubię ich zawsze stoi za nimi coś niedobrego .Kiedy wszyscy się zebraliśmy
poszliśmy do jadalni i zasiadiśmy przy stole Wielkiego Domu. Chejron i pan D (
Dionizjos ) stali ze złymi minami .
- Jesteście wszyscy a więc
zacznijmy obrady . Syn Zeusa przeszedł na złą stronę . Zack uciekł pięć dni
temu i to jest dla niego bardzo
niebezpieczne. Jest w furii , wiec niebezpieczny . Jako syn Zeusa przyciąga
potwory. Merry widziała jak rozmawia z duchem zmarłego i to nie może być nic
dobrego. Misja brzmi : Znaleźć syna
Zeusa , przekonać go do powrotu i poukładać mu w głowie . Misją jak dobrze mi
się wydaje powinna poprowadzić córka Hermesa . Tobie ufa najbardziej
- Zgadzam się – powiedziała Merry
Dotts
- A więc zapraszam do Wyroczni Delf -
kiedy szła na strych ,a reszta zaczęła grać dla zabicia czasu w
ping-ponga wyszłam za nią . Wiem że nie wolno , ale chciałam podsłuchać
wyroczni
- …. Południowo Zachodniej część kraju się udaj
Chroń się i za nic nikomu nie ufaj
Herosów najmężniejszych zabierz ze sobą dwoje
Aresa dziecko przebędzie ostatnie zadanie swoje
W sile wielkiego Boga będzie twa próba
Jedno z trojga się
poświęci ….
– nie chciałam słuchać końcówki wiec szybko zbiegłam na dół .
Po chwili w Sali narad pojawiła się Merry
- Co mówiła Wyrocznia ? – Zapytał się Centaur
- Mam się udać na południowy zachód , zabrać dwoje mężnych
herosów w tym syna Aresa który …
- Dobra pójdziesz z Nico i Ivanem to najmężniejsi herosi .
Oboje są synami Aresa
- Nie tylko nie Nico
proszę . Chejronie błagam . – mówiłam błagalnie by go nie puszczał
- Postanowione ruszają ze mną . Ja chce ich obojga
- Zgadzam się idę .- słysząc jego tak nie chciałam w to
wierzyć . Rozeszliśmy się do domków
Wstałam rano
około 7 godziny i ogarnęłam się . Mieli wyruszać o 9 , a teraz dochodziła 8 . Postanowiłam posiedzieć na plaży . Akurat było po wschodzie słońca . Które było jak zwykle przepiękne. Myślałam o słowach
Wyroczni i o Nico . Jeśli to on jest tym synem Aresa , a może to Ivan . Głowę
miałam pełną obaw .
- Cześć tato ! Pomóż mi zrozumieć słowa
przepowiedni . Czy powinnam zniechęcić Nica do wyprawy póki jeszcze mogę ? Proszę
daj mi jakiś znak.
- O czym ty mówisz ?- powiedział Nico stojąc za mną z
plecakiem
- Czemu ty zawsze się
tak skradasz? Wystraszyłeś mnie.
- Przepraszam . – usiadł obok mnie – Słyszałem co mówiłaś. Czemu miałbym nie iść na wyprawę . Powiedz
mi Proszę !
- Słyszałam
przepowiednie . Tak podsłuchałam
- O czym była –
powiedział to i usiadł przyglądając się z zaciekawieniem
- Dobrze – zaczęłam
cytować słowa wyroczni . Mówiąc ostatnie wersy zaczęłam płakać
– Proszę ! Szczęśliwy jesteś ? – Uciekałam im dalej on niego . Usiadłam na
werandzie domku Apollina nadal ze łzami w oczach. Przybiegł do mnie Nico i
usiadł obok mnie . Nie chciałam się na niego patrzeć, ale on chwycił delikatnie
za moją głowę i przekierował w kierunku swojej
- Nie płacz proszę .
- Czemu ? Mogę cię
nigdy więcej nie zobaczyć . Jedno z
dzieci Aresa ma się poświęcić . Tylko się cieszyć . Ja nie mogę latać poświęcam
się dla ciebie . A ty nie możesz dla mnie zostać ?
- Uspokój się. Jestem
przy tobie .
- Możesz zginąć czy ty
tego nie pojmujesz . Nie wyruszaj , zwłaszcza z Ivanem
- Ja też się
zastanawiam nad słowami wyroczni , ale sama mi mówiłaś ,, Przyszłość musimy przyjąć taką
jaka jest nam pisana , ale możemy ją jedynie zmienić na lepsze lub gorsze.
Nigdy nie wiemy czy nasz wybór ją polepszy czy też nie . Warto więc cieszyć się
z każdego dnia i z każdej mile spędzonej chwili . Nie siedź z założonymi rękoma
, tylko działaj . Jeśli to są twoje ..
- ostatnie chwile spędź
je jak najlepiej możesz ‘’ Pamiętałeś . Tyle czasu już minęło
- Nie mógłbym zapomnieć
momentu kiedy siedziałaś przy mnie i leczyłaś. To były twoje pierwsze słowa do
mnie .Wiesz, że to były moje najwspanialsze chwile w życiu i nie mógłbym ich
zapomnieć
- Wiesz dobrze , że moje też. Dobra chodźmy już
.
- Nie
- Ale Chejron będzie
czekać
- No to co chce spędzić
chwile najlepiej jak mogę
13) Papa niebiosy
- Leno
Leno czy ty naprawdę myślisz , że ten Nico jest lepszy ode mnie . Że jakiś Ares
dorównuje Zeusowi.
- Spokojnie Zack ! A może nam opowiesz ten
prześmieszny żart jak już tu sobie tak wesoło razem siedzimy . Co Leno? Wczoraj
jak go Nicowi opowiadałaś byliście w bardzo dobrym humorze. Czekaj jak to szło
,, Czemu Zeus został aresztowany ? Bo znaleziono przy nim Herę ! ‘’
- COooo ? Ciebie to naprawdę śmieszy ? Nie dość
że rezygnujesz ZE mnie !!! Syna najwyższego i najlepszego. Syna Zeusa !!!
Rezygnujesz ze wszystkiego od mego ojca
! Ze mnie , piór , latania! Jako syn
pana Niebios nakładam na ciebie kare. Tylko bądź 2 m nad ziemią q spadniesz
szybciej niż to możliwe. CAŁKOWITY ZAKAZ LATANIA I ZBLIŻANIA SĘ DO NIEBIOS . Mój
ojciec jest wieczny i jego zakazy też.
Chłopaki weście ta koszulka jest już jej nie potrzebna . Zniszczcie ją
- Ale Zack ! Tylko dlatego że cię nie chce
karzesz mnie . Nie możesz tego zrobić
- Właśnie że mogę . Mogę zrobić co tylko mi się
podoba.
- Ale ja jestem dzieckiem słońca . Jak ja się
dostane do niego .
- Nie
dostaniesz słonko . Chyba że zmienisz zdanie. – mówiąc to synowie Aresa zaczęli
się śmiać wrednie
- Czy ty w ogóle masz świadomość tego co mówisz i
co czynisz . –Powiedział Nico
wychodząc zza drzewa –Wyjaśnij mi to bracie – słowo brat wypowiedział
tak jakby to była najgorsza obraza –
Co ty tu robisz z tym Zackiem ? Czego tu chcesz lamusie ?
- O wilku mowa ! Lena ja czy on?
- Nico ! – powiedziałam ze łzami w oczach . Stał
po drugiej stronie rzeki ale wydawało mi się , że ruchem warg pyta się o co
chodzi .
- Ivan zajmij się Leną . Z tego co widzę dalej ma
latającą bluzkę – kiedy podchodził z nożem i ją przecinał czułam się źle .
- Ivannn co ty robisz ? – krzyczał Nico
przeprawiając się przez wodę . Wiedział równie dobrze jak Zack , że latanie i
część nieba to wszystko co kocham
- Idziemy ! – odchodzilii z uśmiechem na twarzy , a ja
powstrzymywałam łzy. Nico podszedł do mnie
i rozwiązał mi ręce i pomógł donieść ich flagę na moją stronę rzeki .
- Wiesz , że przegrałeś
- Ja nie przegrałem wojny , tylko bitwę ! To co
innego - Nie było mi do śmiechu , wiedziałam że Zack mówi naprawdę dzisiaj
latałam po raz ostatni. Kiedy Nico do prowadził mnie do domu opowiedziałam mu i
mojemu rodzeństwu co mnie spotkało .Wiele osób chciało iść i rozprawić się z
Zackiem ale ich powstrzymałam . Nico obiecał , że popyta czy naprawdę nie będę
mogła latać .
sobota, 31 stycznia 2015
12 ) Zazdrosny
- Zaraz sprawdzę i
wrócę za chwileczkę . Poczekaj .- Wtedy wybiegł z domku . Wrócił
po jakichś pięciu minutach z …..Zackiem
- Widziałem jak się wywalił
biegnąć na werandę u ciebie w domu . Kiedy go wołałem uciekał . Złapałem go .
Proszę - Powiedziawszy to Nico położył się na moim łóżku i
odpoczywał
- Przyjacielu co ty robiłeś
?Przecież miałeś na mnie czekać nad jeziorem .
- Ja ci dam przyjaciela wszystko słyszałem
. Zwykły kolega nie musisz być zazdrosny . Byłem głupi i ślepy . Myślałem że
mogę ci ufać , a ty mi nawet nie powiedziałaś, że masz chłopaka . Ja ja cie ...
Ja myślałem że ja i ty.. – mówiąc to miał łzy w oczach
- Zack – Złapałam go za rękaw , ale on szarpnął się
- Zostaw mnie ! – Krzyczał
- Weź się
zamknij dobrze. Jeśli myślałeś , że jej
może się podobać ktoś taki jak ty to się grubo myliłeś – Powiedział Nico
- Ty się nie odzywaj Gnido .
Leno sama sobie ćwicz
- Coś ty powiedział !!! Spadaj stąd
i zostaw moją dziewczynę w spokoju , albo to ja cię dorwe . Lena i tak radzi
sobie lepiej od ciebie . -Zack w
furii wyszedł z domku , a ja wiedziałam , że mi tego nie wybaczy . Lubiłam go ,
ale nie wiedziałam że mu się podobam . Fakt Nico był za surowy ,ale może dzięki
temu będzie wszystko lepsze.
Następne dni
minęły mi miło i w sympatycznej atmosferze . W pierwszy jesieni kiedy większość
obozowiczów jest w szkole jak zawsze wieczorem rozpoczęła się gra o sztandar .
Jak zawsze Ares vs Ateny . Mój domek był sprzymierzeńcem Ateny , tak jak
Demeter . Granicą jest rzeka przedzielająca las na dwie części . Chodzi o to by
zabrać sztandar wroga i przenieść go na swoją stronę . Kiedy dzieci Ateny
walczyły w lesie , Demeter pilnowała, a ja z moimi grupowymi ruszyłam po
sztandar .Moi bracia zajęli się pilnującymi , a
ja wzniosłam się na skrzydłach , zabrałam chorągiew i pędziłam w stronę
rzeki . Widziałam już
granice kiedy poczułam , że ktoś ciągnie
mnie za nogi . To byli synowie Aresa , aż pięciu , a ja byłam sama . Im
bardziej się wznosiłam tym bardziej oni próbowali mnie ściągnąć. Doszedł do nich Zack
- Puszczajcie ! Zack pomóż mi proszę– krzyczałam , ale on nic nie odpowiedział . Oparł się o
drzewo i przyglądał się zdarzeniu
- A bo co ptaszek nam odfrunie hahahaha .
Akurat my cię
niezbyt lubimy
- Macie dziesięć
sekund , albo pożałujecie . 1,2,3,- pojedyncze pióra zaczęły lśnić
kiedy to zaczęli oblewać mnie wodą .
- Co wy yhy yhy yhy robicie ? – ksztusiłam się
- Ostudzamy twój zapał .
Złociutka hahaha . – Wtedy zleciałam na ziemię . – Ptaszyna
spadła haha.
- yhy yhy Nie musze latać by was
pokonać.– Zaczęłam strzelać gradem strzał. Ale i tak kaszel nie ustępywał.-
Jak wam się ejjj - Zarzucili
na mnie sznur , więc nie mogłam ruszyć rękami .
- Co wy to nie fair ! Słyszeliście o takim
słowie .
- A czy to , że nasz
grupowy zaniedbuje obowiązki dla ciebie to jest fair . Źle na niego działasz ,
kiedyś był inny .
- Tak i trzy lata mi będziesz wypominał . Ivan
czy mógłbyś mnie zostawić. Wiesz że jak Nico się dowie to będzie po tobie
-Powiesz mu a następnym razem to obetniemy ci te
piórka Kaczuszko . Chyba że hahaha będziesz grzeczna . Zack masz jej coś do
powiedzenia
11 ) Z Aresem u boku
Po naszym powrocie do obozu zostały
dwa tygodnie do zakończenia lata. Okazało się , że Zack tak samo jak
ja dostał skrzydła . Moja bluzka i skrzydła złote , jego ciemno granatowe .
Różnią się tym , że moje jak tego chce świecą się słonecznym blaskiem . Trzy razy w tygodniu ćwiczymy razem latanie i
idzie nam przyzwoicie .
W tym roku dom Aresa przygotowywał
wisiorki .Dostaje się je na zakończenie lata , przeżycie kolejnego roku . Mój
naszyjnik na wisiorki był najdłuższy , gdyż w tym roku dostaje swój jedenasty . Jak zawsze
przyjęłam go z dumą , ale dzisiaj szczególnie . Na nich maluje się
najważniejsze wydarzenia w tym roku . Dzisiejszy był w połowie złoty , w
połowie srebrny , przedzielony napisem GIGANT , w kierunku którego kierowane
były strzały . Bardzo mi się podobał .
Dzisiejszego wieczora Obóz opuszcza
większość herosów , zostają tylko całoroczni , do których się zaliczam . Jak co
roku pomagałam się pakować najmłodszym moim podgrupowym i nosić im bagaże , tak
samo jak dzieciom Afrodyty . Wiecie noszenie ciężkich rzeczy męczy i można
złamać paznokieć hahaha . Zack został w obozie jako całoroczny co niewiele
wszystkich zdziwiło . Cieszyłam się ,że poniekąd osoba która uratowała mi życie
i z którą wiele przeszłam zostaje blisko i możemy być w kontakcie . Ten rok pełen niebezpieczeństw i emocji okazał
się bardzo dobry .
Jak mówiłam z Zackiem trzy razy w tygodniu ćwiczymy
latanie od godziny szesnastej i tak do dziewiętnastej czasem dwudziestej . Ale
tym razem poprosił mnie o przesunięcie o godzinę wcześniej trening . Zgodziłam
się , ale na następny dzień o tym zapomniałam . Jak jestem głupia. Masakra! Po
objedzie poszłam do domku zająć się swoimi sprawami . Przyszedł do mnie Nico
Jackson syn Aresa i mój chłopak . On jest w tym samym wieku , tylko trafił tu
jak miał 10 lat . W tym roku będziemy
już świętować naszą czwartą rocznicę . Nico jest wysportowany , silny ,waleczny
, przystojny, mocno zbudowany, odważny i romantyczny . Ma czarne włosy ,
czerwone oczy , tak jak swój ojciec często ubiera się w kolory wojenne.
Wszystkie dzieciaki z mojego domku zawsze wychodzą do drugiego pokoju gdy on
przychodzi . Na początku go nie znosili , ale można było się przyzwyczaić .
- Co tam u ciebie słoneczko
?- powiedział stojąc w drzwiach
- Nico ! Miło że
wpadłeś .
- Wybierałaś się gdzieś ?
- Tak na trening latania . Jestem już
dziesięć po czwartej , ale ciebie nie odeśle . Zack poczeka - Nico usiadł na łóżku i oparł się
o ścianę .
- Choć do mnie. Za chwilę
przygotujesz się na trening –zaczęliśmy się śmiać Podeszłam
do niego i położyłam się obok , opierając się o niego . Przegadaliśmy pół
godziny .
- Nie podoba mi się , że
tak dużo spędzasz czasu z tym tym Zackiem .Od kąd masz skrzydła zaniedbujesz
mnie słońce . Wolne chwile spędzasz z nim nie podoba mi się to .
- Nie musisz być zazdrosny o niego . To tylko zwykły kolega ogniu ty mój . – Pocałowałam go , ale nagle usłyszałam skrzyp drzwi i trzask .
- Co to było?
sobota, 24 stycznia 2015
10) U Bogów
Tego wieczoru tata podwiózł nas do
Obozu , w którym zostaliśmy hucznie przywitani . Kiedy skończyłam opowiadać
całą dziwną historie obozowicze zaczęli się nabijać z Giganta , jego pomysłów i
planów . Teraz jak o tym myślę to
rzeczywiście był z niego kawał durnia . Wieczór spędziłam z Zackiem na plaży. Było naprawdę cudownie i gdyby
nie to , że mogłam zginąć to w sumie całkiem miły dzień . Rozmawialiśmy o jego
życiu w sierocińcu , o tym że jest jedynym synem Zeusa . Potem o mnie , mojej mamie , życiu obozowym . I
rozmawialiśmy tak do ok północy , mimo iż cisza nocna i przymusowe nie
wychodzenie z domków jest od 22 Chejron pozwolił nam siedzieć ile chcemy. Nigdy nie sądziłabym , że syn Zeusa może być taki
miły , rozsądny ….. Co tu dużo mówić
ogólnie boski . Rankiem wybraliśmy się na Olimp
w spawie ostatnich zdarzeń. Kiedy go zobaczyłam był jeszcze piękniejszy
niż wcześniej , może to dlatego że wchodziłam tam z bogiem . Tata idąc
zachwycał się każdą boginką co niekoniecznie było fajne w stosunku do mnie ,
ale zabawne hahah. Wchodząc na sale tronową widziało się ok 15 m Bogów na
swoich równie dużych . Tata zajął swoje
miejsce, a cała nasza czwórka stanęła na przeciwko tronów
- Zaczynamy obrady – powiedział
pan niebios – Porwano Aresa , czworo
herosów , jednego usiłowano zabić . I to wszystko z zemsty Giganta .
- Tak panie . – powiedziałam
- A może opowiesz nam całą historie
Zrobiłam co kazał Zeus , a kiedy
skończyłam wszyscy byli pełni podziwu
- A więc tak to sobie ubzdurał , ale widzę że żyjesz i już masz się
dobrze
- Tak panie Zeusie . To dzięki zdolnością medycznym Taty
- Apollinie Na przyszłość upewniaj
się , że zabiłeś wszystkich . To tyczy się wszystkich , ciebie Artemido tym
bardziej . A co zrobimy z tą czwórką
Hmmmm
Synu Hermesa Olivierze ! Twa zasługi wynagrodzi ci twój ojciec
odpowiednio. Z tego co mi mówił nawet minimalnie ci zazdroszczę haha
- Dziękuję panie – ukłonił się Zeusowi i usiadł pod tronem Hermesa
- Synu Hefajstosa Bradzie ! Podobno wykuwałeś piękne i wytrzymałe
włócznie. Jeśli masz ochotę możesz pomagać tacie . O ile się zgodzi .
- Naprawdę mogę ! Dziękuje .
- Synu mój Zacku !. Jestem z ciebie bardzo dumny . Mimo braku ćwiczeń i
pewności siebie uratowałeś Lenę . Dla ciebie w podziękowaniu mam niespodziankę
, z tego co wiem jutro mas urodziny wiec
jeśli pozwolisz , wręczę ci go
wtedy No i wreszcie ty córko Apolla Leno
! Wielka odwaga , spokój , opanowanie i chart ducha . Byłaś gotowa zginąć dla
taty . Twój prezent jest z połączenia moich i Apolla sił , no i Hefajstosa .
Proszę oto piękne złote , świecące niczym słońce skrzydła . Wystarczy żebyś zawsze
miała tą bluzkę na sobie . Załóż ! – kiedy
ubrałam złotą koszulkę , i tak lekką iż nie było jej czuć na siebie i skoczyłam
w górę otworzyły się rzeczywiście , ale ja od razu spadłam
- Bardzo dziękuje za prezent . Musze poćwiczyć - ukłoniłam się i mrugnęłam do taty , a on
odwzajemnił spojrzenie
- Drogi Aresie co ja mam z tobą zrobić
- Zeusie nie karz go to wspaniały, odważny , inteligentny Bóg .
Tylko miał pecha . Pomógł nam na końcu ze stworami –powiedziałam
-
- Dziękuje Leno . Miło mi słyszeć , a zwłaszcza z twoich ust. Nie dziwie
się , że moi chłopcy cię tak lubią . I
wiele osób mogło by os ciebie wziąć przykład
- To nie twoja wina , że jesteś wredny i przy tobie sam się chcesz zabić
. Taki jesteś i za to cię wszyscy lubią . Szczerość do bólu jest w tobie jedną
z największych zalet
- Lena – powiedział tata – Nie przesadzasz czasem . To Ares haha –
popatrzyli na siebie wrogo
-Koniec gadania. Herosi do Obozu .
Zebranie zakończone
----------------------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------
;) ;) ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)