sobota, 28 marca 2015

Rozdział 7

Po ok. godzinie przyniosłam farby i zaczęłam przekładać meble na środek pokoju. Przykryłam wszystko prześcieradłami i przygotowałam farby i pędzle. Nie wiem czy strasznie się tłukłam czy co ale Zayn przeszedł z pytaniem
- Wszystko w porządku ? Nic ci nie jest ?
- Nie nic ! Miałam zamiar malować
- A brzmiało jakbyś wojnę przeprowadzała - nie chciałam go wyśmiać , ale jak tak wyglądają wojny to ja jestem Królowa Elżbieta - Pomóc ci chciałam powiedzieć spadaj i odwal się ale wyszło
- Jak chcesz
- Oczywiście zaraz przyjdę tylko się przebiorę - Zrobiłam to samo. Przebrałam się w luźne ubranie i zaczęłam malować. Planowałam by jedna ściana była szara ,a reszta czerwona . Te kolory są piękne i innego wyjścia nie miałam . Druga opcja moro , ale farby zielonej nie było . Kiedy szara była do połowy wysokości wymalowana Zayn wrócił . - Ej no ,a poczekać nie można było
- A można było przyjść wcześniej wystawiłam mu język
- Dobra do roboty - malowaliśmy szarą ścianę do takiej wysokości do jakiej dostawaliśmy
- Co teraz ? Może pójść po drabinę ?- zaproponowałam
- Po co siadaj - wskazał mi na swój bark - podniosę cię a ty będziesz kończyć robotę - zrobiłam tak jak mówił i po chwili siedziałam na nim z obawą nabicia wielkiego guza . - Jak tam pogoda na górze ?
- A spoko . A u ciebie niziołku ?
- Cooo hahaha zobaczysz niziołka - zaczął się kiwać a ja tracić równowagę i prawie spadłam - Co znowu potrzebujesz pomocy ?- powiedział kiedy mnie złapał
- No wiesz jakby nie ty to nie była bym w kłopotach . Dobra jeszcze czerwona jedna i na dzisiaj koniec. - Wzięliśmy się do roboty . Kiedy skończyliśmy usiedliśmy bod biała ścianą i odpoczywaliśmy malując sobie po rękach farbą - Zayn co powiesz na szybki ogarnięcie się i pokazałabym ci super miejsce - zgodził się . Po pół godzinie byłam ubrana w sportowy strój i czekałam na mojego sąsiada pod budynkiem .
- Gotowa
- Od urodzenia . Chodź za mną , szybko - uciekałam przed siebie , przez las - co tak wolno leniu , szybciej - krzyczałam ,a on wyglądał jakby miał już dość
- Wiesz może już dość - szybko się męczy co mnie zdziwiło . 

- Znam fajne miejsce na odpoczynek - powiedziałam i dalej już szliśmy piechotą.- To już nie daleko , choć 
------------------------------------------------------------------------------
Tak wiem akcja słaba , zdaje sobie z tego oczywiście sprawę . 

sobota, 21 marca 2015

Rozdział 6

Wychodząc z jego pokoju każda osoba wydawała mi się wampirem . Zadzwonił dzwonek czyli wszyscy mają się znajdować w pokojach. Byłam sama na holu kiedy usłyszałam za sobą kroki . Obróciłam się i nikogo tam nie było . Poszłam więc prędko do pokoju i szybko zasnęłam . Rano wzięłam prysznic, ubrałam się i spakowałam się na lekcje . Usłyszałam przez megafon , że dyrektor mnie woła , więc poszłam do jego gabinetu.
- Panie Dyrektorze cokolwiek mnie wrabiają to nie ja
- Nic nie zrobiłaś . Jesteś najbardziej ogarniętą osobą w tej szkole . Nigdy nie uczestniczyłaś w bójkach . – A to przez to że nie wolno nam używać mocy na śmiertelnych . A w bitwie nie potrafię się opanować więc trzymam się z daleka, co boli bardzo ;( - Przeprowadzisz się na ostatnie piętro do pojedynczego pokoju. Będzie duży i cały twój . Na tym piętrze są tylko cztery pokoje poza twoim. Twoim zadaniem będzie oprowadzanie i pomoc dla przyjeżdżających w trakcie roku.
- Dobrze . Dziękuję bardzo - Wreszcie coś do roboty . W śmiertelnym świecie herosi mają z nudów mało zajęć na liście ,, Dozwolone’’, a zwłaszcza Boga wojny . Z nudów nawet i uczyć się zaczęłam .
- Idź już . Jesteś zwolniona z lekcji . Przenieś się i po obiedzie masz pierwszego gościa na tydzień . Sprawdza szkoły czy coś takiego .
- Dobrze . - uradowana wyszłam z gabinetu . Nie tyle będę mieć zajęcie , ale także i pieniądze . Do końca roku spokojnie będę mieć na bilet . A raz na jakiś czas oprowadzać ludzi to nic mi nie będzie . Już nie będę na jednym piętrze z wampirem. Zaczęłam się pakować i sądząc po bagażach mam niewiele rzeczy. Rozpakowywanie i układanie, sprzątanie wszystkiego zajęło mi całe przedpołudnie. Okazało się ,że mamy mnóstwo wolnej farby , a woźny pozwolił mi trochę zabrać . Jutro zaczynam malować to postanowione . Spakowałam jeszcze swój plecak z ambrozją i nektarem . Po objedzie zaczęłam szukać nieznajomej twarzy , ubranej w niebieską koszulkę ( jak powiedział dyro ) . Po chwili zauważyłam go miał piękny , zalotny uśmiech, brązowe włosy ułożone byle jak , ale i tak wyglądające bosko . Jego oczy były zielone i przyciągały moją uwagę . Ubrany był w długie jasno niebieskie jeansy , niebieską koszulkę, a na niej szarą bluzę oraz czarne adidasy .
- Jestem Kristien White mam osiemnaście lat i będę twoją przewodniczką
- Miło mi poznać . Nazywam się Zayn Diaz dziewiętnaście lat  
- Więc chodźmy - oprowadzałam go po wszystkich salach. Na koniec zostały przyrodnicze na piętrze czwartym. Schodząc na dół poślizgnęłam się na czymś mokrym i prawie bym się wywaliła jakby mnie nie złapał
- Gdzie tak pędzisz ?
- Możesz już mnie puścić 
- Oj nie wiem nie wiem czy to będzie dla ciebie bezpieczne
- Dam radę spokojnie – uśmiechnęłam się do niego , a on go odwzajemnił - yyy yy wiesz może przejdziemy teraz do bloku mieszkalnego
- Dobrze - nigdy nie brakowało mi słów i wiedziałam co powiedzieć , ale przy nim bałam się by nie powiedzieć o jakieś słowo za dużo . Po całym oprowadzaniu zostało nasze piętro
- Więc tutaj ja mieszkam a ty tu obok więc jakby co to zawsze możesz wpaść .
- Skorzystam chętnie .
Rozeszliśmy się , ale nie na długo .

-----------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że na razie jest trochę nudnawe ! Akcja się rozkręci i to niebawem ;) 

sobota, 14 marca 2015

Rozdział 5

Po jego słowach nastała ciemność. Obudziłam się w pokoju , ale nie swoim . Były tam dwa łóżka . Na jednym leżałam , a drugi był pusty . Usiadłam i zdziwiło mnie , że nikogo tu niema . Na drugim łóżku leżała na wierzchu kartka . Kiedy ją ujrzałam zdziwił mnie ten widok bardzo . Tam był mały dzieciak z podpisem ,, Mój mały morderca’’
- Co ty robisz ?powiedział Taylor , a ja nie zauważyłam , że wchodzi i jak się odezwał ze zdziwienia upuściłam kartkę na podłogę
- Ty się mnie pytasz co ja robię ? Kim jesteś ? Mordercooo – szczerze po ostatnim słowie skojarzyłam że to chyba nasze wspólne zainteresowanie
- Nie uwierzysz jak się dowiesz
- Zdziwiłbyś się – Powiedziałam najpewniej jak umiałam
- Jestem wampirem . Mam 90 lat . Umiem czytać w myślach I snach . Wiem ,że pasjonuje cie bitwa i że nie jesteś zwykłym smiertelnikiem z Ameryki ! - mówił szybko i pewnie.
- A mogę najpierw cię zabić a potem odpowiedzieć ? – uśmiechnęłam się szeroko
- yyyyy – po pięciu minutach, no dobra po chwili - nieeeee ! Ja ci powiedziałem
- Bo jesteś głupi panie czytam w myślach , ale i niekompletny . Jestem herosem , do usług – ukłoniłam się  Powtarzałam sobie wykreśl przeszłość myśl o teraźniejszości nie daj mu informacji. Nie myśl o mocach .
- Ty jesteś świadoma , że ja to też słyszę . Jakie masz moce ? Opowiedz mi o sobie Słoneczko. – Słoneczko? Gościa pogięło . Jak bym mogła zabiłabym go , ale po co męczyć się bez potrzeby . Myśl , myśl skup się na umyśle. Patrz za słabym punktem . Ateno dopomóż . IDIOTKA ja mu to mówię Nie jesteś idiotką słoneczko .
- Nazwij mnie tak jeszcze raz a jak już zabije to twoje części pokroje i zapewnię ci wieczne męki po śmierci . Czego chcesz ode mnie ?- mówiłam gniewnie. 
- Jaaa haha . Szukam wampirów którzy źle wykorzystują swoją moc. Ty groziłaś mi mieczem i wiesz za dużo . Muszę cię chronić
 - Sztyletem błaźnie. To jest miecz. Ty mnie hahahahahnie mogłam się przestać śmiać -Przed kim ? Masz poczucie humoru jak widzę - odwróciłam się i kierowałam ku wyjściu , ale w progu spojrzałam na niego i powiedziałam - Spotkam cię na swojej drodze to pożałujesz . Ciesz się daje ci żyć jeszcze
 - Mogę wiedzieć dlaczego przeżyje o pani ? zauważyłam że powstrzymuje się od śmiechu co mnie wkurzyło
 - Nauczyłam się jednego . W zabijaniu ot tak nie ma zabawy , emocji . Nie zaczynać bójek , bitw , wojn , tylko je kończyć . Nie wspomina się tych którzy coś zrobili , lecz tych co zakończyli . To jest dopiero coś . Ale przyjdę pewnego dnia po ciebie i to będzie twój ostatni dzień . A tak naprawdę to nie chce mi się .
 - Ok . Ale proszę cię uważaj na siebie . Jak zauważysz kogoś podejrzanego powiedz mi             dobrze chwycił mnie za ręce i przytulił mnie mocno.
- Zostaw mnie odepchnęłam go i wyszłam . Jak on śmiał, trzeba się go jak najszybciej pozbyć. Wychodząc z jego pokoju nie wiedziałam jakie głupstwo zrobiłam  

sobota, 7 marca 2015

Rozdział 4

Siedziałam oszołomiona całym zdarzeniem dopóki Alice nie przyszła
- Ty wiesz , że ten chłopak na którego wpadłaś pytał się o ciebie !
- Co mu powiedziałaś ? - zapytałam z przerażeniem 
- No tyle co wiem . Zwykła prostaczka , od roku w tej szkole . Lat osiemnaście i że mieszkasz ze mną w pokoju . A no i zaprosiłam go do nas . Przyjdzie o 18 fajnie co nie –nie podzielałam jej zachwytu , ani w maleńkim stopniu. Musiałam się przewietrzyć i ochłonąć więc poszłam pobiegać na pole . To zawsze mnie uspokajało i lepiej mi się myślało. Dawno nie spotkałam potwora i musze go szybko rozpoznać . Jego moc , słabe i mocne strony oraz jak znalazł się poza Ameryką . Ciekawi mnie czy jest tu specjalnie bo mnie wyczuł , ale chciałabym by to był przypadek. To wszystko niepokoiło mnie strasznie. Wchodząc do pokoju zauważyłam , że na łóżku z lewej siedziała Alice , a na krześle obok niej wysoki, wysportowany, chłopak, o ciemnych rysach , włosach sterczących w całkowitym ładzie o kolorze asfaltu. Z wyglądu był ciekawy , przyjazny i nad wyraz spokojny . Nie powiem był przystojny 
- O oto nasza Kristien – powiedziała Alice
- Witaj ! Chciałbym przeprosić za moje wcześniejsze zachowanie . Jestem Taylor Smith klasa 3 o profilu humanistycznym . Miło mi poznać 
- Mi tak samo – mówiłam z lekkim zdziwieniem, ale nie chciałam dać tego poznać – jestem Kristien White też klasa 3 profil ekonom
- Alice możesz nas zostawić na chwilę samych – ona potaknęła 
- Nie zostań – prosiłam, pierwszy raz jej obecność nie tyle mi nie przeszkadzała co była niezbędna i wielce pomocna. Na oczach śmiertelników się nie zabija, jak zostanie mam o tyle dłuższe życie. Ale ona niestety odeszła. 
- Boisz się mnie – chciałabym powiedzieć ,,jeśli powiesz jak cię zabić to nie , będzie spoko ‘
- Załatwmy to szybko potworku. Po co przedłużać . Szybko cię rozwalę i będę mieć spokój 
- O czym ty mówisz –W mojej ręce pojawił się sztylet , a on odsunął się pospiesznie 
- Nie udawaj głupiego . Zabijałam mnóstwo potworów. Widziałam twoje oczy. Nie musisz udawać już człowieka przemieniaj się i walcz – krzyczałam ale on wydawał się bardziej zszokowany niż przypuszczałam . – Co zabrakło słów w gębie . Jakim potworem jesteś ? W jakim celu tu przybyłeś ? E tamm nieważne! Zajmijmy się ciekawszymi rzeczami . Jaką śmierć wolisz na szybko czy wolno . 
- Coooooo ! Nie wiesz kim jestem i jakie głupstwo robisz – zaśmiałam się mu w twarz , ale on mówił coraz spokojniej 
- Jesteś w mojej obecności 5 minut i żyjesz ,długo jak na mnie , trzeba to zmienić . – uniosłam sztylet , a on w sekundę zmienił swoje położenie - Co się …– stał tuż za mną a ja nawet nie wiem kiedy zdołał mnie minąć
- Ty mi wszystko wyjaśnisz – po jego słowach nastała ciemność.

sobota, 28 lutego 2015

Rozdział 3

Miejsce akcji jest całkowicie przypadkowe !!!!!
--------------------------------------------------- 

Ja byłam 17- nastolatką , samotną , a na dodatek w obcym kraju. Po prostu gorzej być nie mogło!!! Znałam język dobrze ale co ja mogłam zrobić . Rosjanie nie chcieli mnie wysłuchać , ani wysłać mnie z powrotem do kraju. Mamę pochowano na pierwszym lepszym cmentarzu i postanowili żebym poszła do szkoły . Jak chcieli tak zrobili . Wysłano mnie do technikum w Petersburgu. I znacie już w skrócie moją historię. Co się działo i jak u trafiłam . Szkoła jest przyzwoita i nauka nie idzie mi najgorzej. Co akurat jest z wyniku okropnej nuuudy. Mieszkam Bogom niech będą dzięki z tylko jedną współlokatorką . Nazywa się Alice Smith ma też osiemnaście lat , brązowe włosy , niebieskie oczy , uwielbia kolor niebieski i im krótsza spódnica tym lepiej . Stroi się przed wyjściem z pół godziny . My herosi z reguły jesteśmy ładni , nawet dzieci Hefajstosa, tylko dzieci Afrodyty specjalnie o siebie dbają . Ale nawet one tyle razy nie pytają się Czy wyglądam dobrze ? Czy mogę tak wyjść ? No ile można tak nadawać ???? Pokój jest średniej wielkości . Mamy w nim dwa łóżka jedno z lewej drugie z prawej strony . Pomiędzy nimi pod oknem są dwa biurka z krzesłem do każdego . Przy ścianie z drzwiami jest wielka szafa , którą miałyśmy dzielić na pół ale ona zajęła całość , a mi zostałam komoda stojąca obok wielgaśnej ,, garderoby ‘’ Alice. Ściany są szare i żółte. Nie trudno się domyślić , że po mojej prawej stronie pokoju jest szary . Najpotrzebniejsze rzeczy mam na wierzchu . No poza prezentami od taty które są schowane na dnie komody. Pokoje mieszczą się na 4 piętrach . Na tym najwyższym są największe pokoje , najładniejsze i na tym piętrze mieszka tylko jeden uczeń szkoły . Resztę pokoi zamieszkują uczniowie z wymiany itp.  Pomiędzy blokiem mieszkalnym a wielką szkołą w której mieszczą się dwie hale i około 40 sal , znajduje się okrągły deptak na którym zawsze można spotkać mnóstwo ludzi . Za szkołą znajduje się jadalnia . Całą posesje otacza park . Już mniej więcej wiecie jak to wszystko wyglądało .  Tydzień temu rozpoczął się nowy rok szkolny. Jeszcze rok i koniec . Skończę technikum , zarobię trochę kasy i wyjadę do Ameryki jak najszybciej będę mogła, do takich jak ja . Ta myśl była dla mnie największym natchnieniem. Tego dnia jak w każdy poniedziałek miałam lekcje do godziny pierwszej . Po nich jedliśmy obiad na stołówce. Ja siedziałam jak zwykle z moja idiotyczną koleżanką i jej dwoma równie psychicznymi młodszymi o rok siostrzyczkami bliźniaczkami . One jak zwykle gadały o chłopakach , modzie , makijażu i tego typu pierdołkach . Kiedy odchodziłam od stołu zderzyłam się z chłopakiem , którego widziałam pierwszy raz . Musiał być nowy , ale wyglądał jakby był mniej więcej w moim wieku
- Auuu jęknęłam Mamusia cię chodzić nie nauczyła ! Skąd się tacy bezmózgowcy biorą ? 
- Sorry nic ci – nagle popatrzył się na mnie dziwnym wzrokiem , widziałam podobne u potworów w ludzkim ciele się nie stało ?
- Nic uciekłam z przerażenia . Jak mnie znalazł ? Jest ich więcej ? Jakim stworem jest ? Jakby mnie tata zobaczył to nie wiem co by mi zrobił . Uciekłam jak tchórz . W biegu na trzecie piętro bloku ku pokoju pytania wciąż mi się nasuwały .

niedziela, 22 lutego 2015

Rozdział 2

Przepraszam że nie dodałam wczoraj , ale nie było mnie w domuu .
-------------------------------------------------------------------------------------------------
 Każdy naprawdę każdy heros różni się od drugiego . Niektóre osoby nawet mają szczególne zdolności. Na przykład weźmy moich braci. Jeden z zamkniętymi oczami trafi potwora rzucając w niego sztyletami z różnych odległości, drugi w minutę znajdzie słaby punkt przeciwnika. Moja siostra nie wiem jak to robi naprawdę ale jak zechce to przeciwnik sam zacznie się zabijać . Ja mam broń zawsze przy sobie. Wystarczy że pomyśle o jakiejś zaraz pojawia mi się w rękach. Sama nie mam pojęcia czemu i jak to się dzieje , ale tak jakoś jest . Moce powtarzają się co ok 300 - 600 lat. Teraz coś z zupełłłnie innej beczki . Wiec mam chłopaka. Oboje mieliśmy po 16 lat kiedy zaczęliśmy chodzić z Charlym. Jest on snem Ateny Bogini mądrości , jest niezwykły. Ma szare oczy , brązowe włosy i jasną karnacje . Jest sprytny, inteligentny , romantyczny , rozważny i przystojny . Spędzaliśmy razem napraaaawde mnóstwo czasu. Oboje jesteśmy grupowymi naszych domków. Opiekujemy się rodzeństwem , chodzimy na zebrania , uczymy podgrupowych i w ogóle resztę herosów naszych specjalności. Kochałam go naprawdę bardzo i z czasem zaczęłam myśleć o nim coraz poważniej i co może być po tym jak już porzucimy obóz. W wakacje mama postanowiła wybrać się zemną na wycieczkę do Rosji.( jak już wcześniej wspomniałam ) Zgodziłam się , ale niestety nie mogłyśmy zabrać Charlyego . Dzień przed wyjazdem pożegnałam się z całym domkiem siostrami i braćmi oraz z chłopakiem .
 - Zero randek ! Zero godzinnych pogaduszek z dziewczynami, chyba że narady ,, inteligentnych „ 
 - Zero kogokolwiek ! Zero myślenia o innych facetach, chyba że ,,planowanie .. ich zabić hah po co my to zawsze powtarzamy
- Jak mówią przezorny zawsze ubezpieczony ! Ale wiesz wolę mieć pewność zostawiając cię tu beze mnie i to z córkami Afrodyty.
- Nie ufasz mi! – mówił z uśmiechem na twarzy. Jednak zaraz on znikł - Uważaj na siebie. Pamiętaj o mnie i o nas razem. Jak się zgubisz odnajdę cię . Kocham cię . – mówił szybko i wyraźnie , ale po chwili zrobił głęboki oddech i popatrzył na mnie z zasmuconą minką - Może jednak nie jedź ?
- Nie martw się jadę na cztery tygodnie. Wrócę , a nawet jeśli się zgubię pomyśle i znajdę sposób.
- Taaa pomyślisz chciałbym to widzieć
 Rozeszliśmy się każdy w swoją stronę . Kiedy przekroczyliśmy granice Ameryki poczułam no takie dziwne uczucie. Jakbym miała mniej siły i moje choroby zanikły . To dlatego , że Bogowie mają swoją siedzibę w USA i tam skupia się ich siła i moc . Herosi mają swoje dziwactwa ADHD i dysleksje . Nie tylko opuściło mnie trochę mocy , ale i w całości obie choroby . Czytałam płynnie w różnych językach nie tylko po Grecku , ale i Rosyjsku. Czemu akurat po niemu ? Każdy bóg ma jakby swój język np. Afrodyta Francuski , Ares min, Rosyjski. Mama doskonale o tym wiedziała i dzięki temu mogłam się po tym kraju swobodnie przemieszczać wraz z nią jako ,, tłumacz gogle ‘’ . W Rosji było fajnie , inne państwo , kultura . Zwiedziłyśmy piękną Moskwę i inne równie piękne miasta. Minął drugi tydzień ( połowa wyjazdu ) kiedy to mama pojechała sama na zakupy . Niestety przytrafił się wypadek. Jakiś gamoń wpadł w poślizg i zderzył się z nią autem. Oboje tego nie przeżyli.


sobota, 14 lutego 2015

Rozdział 1

Cześć wszystkim . Jestem Kristien White lat 18 . Dużo osób mówi mi Kris. Patrząc z punktu widzenia ludzi jestem zwyczajną dziewczyną o ciemno brązowych włosach i czerwonych oczach . Mam 176cm wzrostu i jestem wysportowana, narwana , chaotyczna i popyrtana ( chociaż jak chce to potrafię miła i łagodna ) trochę nadpobudliwa , lubiąca bijatyki , w których zawsze zwycięża ( nawet z chłopakami ) . Lubię biegać iiiii bawić się bronią . Noże , sierpy , młoty itp. Może od razu wyjaśnię sprawę. Jestem herosem , poprawnie politycznie półbogiem . Mieszkałam jak wszyscy uznani w Ameryce , obozie herosów. Jest to jedyne bezpieczne miejsce dla takich jak ja ,, mieszańców’’ , położone na wzgórzu Long Island w Nowym Yorku. Teraz moim domem jest okropna szkoła z internatem w Rosji. Jak tu trafiłam ? Co tu robię ? Zacznę od początku . Moja mama to silna , brunetka o brązowych oczach . Mieszkałyśmy w Bostonie. Tam też uczęszczałam do szkoły . ( Dodam przy okazji iż co roku jestem w innej szkole. To ze względu na ADHD herosów. Albo mamy okropne zachowanie , albo wysadzimy szkołę , podpalimy lub zrujnujemy . Zdarza się też ciężkie pobicia i uszczerbki na zdrowiu innych uczniów. Wolę nie opowiadać jakie ,, wybryki ‘’ ja miałam na swoim koncie ) O swoim prawdziwym pochodzeniu dowiedziałam się w swoje 10 urodziny 25 Kwietnia . Mama postanowiła że w wakacje pojadę tam i wrócę przed wrześniem . I tak też się stało. Obóz zawsze mnie zachwycał. Uczymy się tu walki z potworami ciemności które nas wyczuwają i chcą nas zabić . Jeśli szczęście jest po naszej stronie to nie znikają na zawsze jedynie rozsypują się , a ich części wracają do podziemi i po jakimś czasie odradzają się na nowo . Tu nas uczą ich rozpoznawać i pokonywać choć na chwile. Jest to jedyne miejsce gdzie jesteśmy bezpieczni . Otacza go magiczna granica , przez którą przejdą jedynie herosi, Bogowie itp. Tylko śmiertelnicy i potwory nie mają tu wstępu. Jeszcze wam nie powiedziałam kim jest mój boski rodzić . Już to nadrabiam . Jestem córką Aresa , Boga wojny. Uwielbiającego bitwy , walki , pojedynki. Stąd to umiłowanie bójkami i bronią haha . Od taty mam cztery rzeczy które są dla mnie naprawdę cenne i mam do nich wielki sentyment. Mam dwie Greckie piękne togi . Obie można powiedzieć ,, rosną wraz ze mną „ i  są kremowe z krwisto czerwonymi dodatkami pięknie dekorowane . Pierwszą z dnia uznania, druga zaś na moje 15 urodziny . Dostałam również w dniu mianowania grupową z rąk taty miecz . Półmetrowy , idealnie wyważony z wyrytym imieniem moim z jednej strony i taty z drugiej. Kolejny prezent w dniu wyjazdu do Rosji. Jest to tarcza z twarzą dzika o promieniu 0,5 metra. Miałam bronić nią mamę i siebie .